sobota, 12 listopada 2016

KOLEJNY MISIAK :)

Witam się z Wami weekendowo :) Mam nadzieję, że długi weekend spędzacie miło i rodzinnie.
 Ja spędzam go u rodziców :) Odpoczywamy :) Dzisiejsze przedpołudnie spędziliśmy w lesie na grzybach. Udało się grzybobranie- całe mnóstwo opieniek zebraliśmy, które później trafią do pierogów :)

Cieszę, się bardzo, że pokoik córeczki, i moje "szyjątka" wszystkie tak Wam się spodobały!!! Miło było czytać wszystkie Wasze komentarze!!! Dziękuje za nie!!!

Dziś chciałam Wam pokazać kolejna moją miniaturkę, która trafiła do pokoju córy :) Szary maluch, ze smutną minką...Po raz kolejny napiszę  TĘSKNIŁAM ZA FILCOWANIEM!!! Mam nadzieję, że znajdę teraz więcej czasu wieczorami, by kolejne maluchy , ptaszki i nowe zwierzaki powstały :)







Udanego weekendu :)
Buźki :*
Aneta

poniedziałek, 7 listopada 2016

POKÓJ MOJEJ TRZYLATKI :)

Witajcie Kochani w ten deszczowy poniedziałek. 
Dziś, tak jak wcześniej już obiecałam, chcę pokazać Wam pokój mojej trzyletniej Natalki. Nie byłabym sobą, gdybym nie wykonała jej  dekoracji własnoręcznie. Od samego początku, czyli od planowania remontu w głowie kiełkował pomysł, wizja jak pokój mojej córy ma wyglądać. Pomieszczenie jest nie proporcjonalne, jest on długi, a wąski- przynajmniej do rozstawienie mebli.
Chcieliśmy pokoik dziewczęcy, dziecięcy, w odcieniach szarości, pudrowego różu, żywej mięty (choć z nią najgorszy mieliśmy problem, bo nawet dobrana farba z katalogu nie końca jest taką mięta, o jaką nam chodziło), troszkę na wzór skandynawski, z elementami ręcznie robionymi.
W pokoju gładziliśmy ściany, robiliśmy sufit podwieszany, elektrykę nową, światełka ledowe...Pracy więc było sporo, a z czego jest dumna- wszystko to wykonaliśmy z mężem sami, z pomocą kolegi :) Także obyło się bez specjalistycznej ekipy budowlanej!!! Można...można, jak tylko się chce!!!





Co do "rękodzielniczych" poczynań moich w pokoiku to najbardziej jestem dumna z tipi, którego szycie zajęło mi 2 dni. Z okienkami, podszyte od środka także materiałem. Oczywiście uszyłam też metę do środka, by było mięciutko i cieplutko się w nim bawić i kilka poduszek. Tipi sprawiło córze największą radość!!! I nie tylko jej ;)





Jeszcze zeszłorocznej zimy, z mężem zaprojektowaliśmy drewniane domki - półki na zabawki
 i moje miniaturki. Projektując wszystkie domki wzięliśmy pod uwagę wysokość zabawek czy moich miniaturek. Długo czekaliśmy na deski o odpowiedniej szerokości, a jak już dotarły do Nas mąż od razu zaczął wykonywać domki, tak bym mogła je pomalować przed rozpoczętym remontem. 
Córa zyskała dużo miejsca na przechowywanie zabawek, i ozdobę na ścianę, a ja z kolei idealne miejsce na moje miniaturki :) Od dawna podobały mi się "cotton bals", więc spróbowałam swoich sił z zabawą z kordonkiem i klejem...i tak powstała kolejna dekoracja do pokoju, która oczywiście świeci, przyjemnym, delikatnym światłem.




Jak widzicie moja Natalka ma sporą "kolekcję" moich maluchów. Miejsca na półeczkach jeszcze jest sporo, więc śmiało mogę "dłubać" kolejne :) W ostateczności przecież mąż może dorobić jeszcze domków i zawiesić kolejne :) :)

Natalce kupiliśmy nowe łóżko, więc uszyłam jej też kilka poduszek. Zamawiając materiały już wiedziałam jakie kształty i kolory poduszki mają mieć. Podziwiam od dawna poduszki Diany z blogu Diana Art, i spróbowałam swoich sił by uszyć też poduszki z ręcznie malowanymi wzorami. Tak powstał lisek- Indianin i miś panda :) Łącznie uszyłam koło 9 poduszek. 

Wystrój okna też musiał ulec zmianie, więc uszyłam (moja 4 rzecz jaką kiedykolwiek uszyłam na maszynie) jej nowe zasłonki. Kupując ten materiał w paseczki w IKEA, bałam się,że nie podołam, że nie będę umiała wszyć taśmy marszczonej... Ale z efektu końcowego jestem bardzo zadowolona 
i dumna :) Po uszyciu zasłonek, bez większych obaw zabrałam się za szycie poduszek, tipi, a także zasłonek do mojej świeżo wyremontowanej kuchni :) 



I co sądzicie o nowym pokoiku córy?
Ja jestem dumna z efektu końcowego!!!
Córa szczęśliwa a to najważniejsze!!!
Niestety nie mam zdjęć wykonanych przed remontem, dla porównania :(

Pozdrawiam Kochani!!!
Buźki :*


środa, 2 listopada 2016

MISIE POWRACAJĄ :)

Witam, się Kochani po "krótkiej" ... przerwie ... No cóż - remont się przedłużył, igły się mi wszystkie połamały, praca zajmuje mi dużo czasu...Takie życie po prostu.
Co do remontu- pokoik córy wyszedł idealny, piękny, taki jak sobie go wymarzyłam, "zaprojektowałam" :) W kolejnych poście Wam go pokaże i wszytko co w nim sama luz z pomocą męża wykonałam :) Warto było się troszkę pomęczyć i popróbować czegoś nowego :) Ale o tym później :)

Fotografuję nadal intensywnie... przede wszystkim w pracy, choć w chwilach wolnych też z aparatem się raczej nie rozstaję na długo ;)

Zamówiłam nowe igły do filcowania, i od razu jak mi kurier dostarczył je do domu- przysiadłam
i zaczęłam filcowanie kolejnych miniaturek!!! Ponad 2 miesiące bez igieł w ręce to jednak stanowczo dla mnie za długo!!! Z drugiej strony takie "odpoczęcie" od filcowania raczej wyszło mi na dobre, bo pierwszego misia wykonywałam tylko 7 h :)
Mam nadzieję,że moje słodziaki nadal Wam się podobają :)!!! 










Jak widzicie po zdjęciach, staram się też moją pracę jako fotografa wykorzystać przy misiach, tak by ich zdjęcia były nie tuzinkowe i ciekawe :)

Mojego liska zgłaszam w wyzwaniu na blogu KTM pt: "Dostrzeż zwierza wokół nas!"



Pozdrawiam serdecznie :)
Buźki :*
Aneta

czwartek, 22 września 2016

CZAS ZMIAN......




Wrzesień....no cóż jesień już przyszła....a mnie tu na blogu i na Waszych blogach nie było już ponad miesiąc...
W moim życiu jest kilka zmian, o których Wam napiszę w tym poście :) Zmiany w życiu są ważne
i często potrzebne, choć czasem trudne do zrealizowania...

W sierpniowym poście wspomniałam Wam ,że mam remont w mieszkaniu----> i remont zmierza ku końcowi, ale nadal trwa. Do pokoiku córy przygotowałam kilka własnoręcznie wykonanych rzeczy dekoracyjnych, które mam nadzieję spodobają się córeczce :) Wieczory ostatnio poświęcam między innymi szyciu poduszek i zasłon do mieszkania. Igieł do filcowania nie trzymałam w rękach od ponad miesiąca :( Muszę zamówić sobie nowe , bo stare już nie nadają się do niczego.Jak tylko skończy się remont od razu siadam do filcowania , bo najzwyczajniej w świecie tęsknie za dłubaniem igiełkami---> I TO BARDZO TĘSKNIE!!! Brakuje mi tego kilkugodzinnego siedzenia i dłubania wieczorami, wymyślaniu dodatków, a potem fotografowaniu tego  co wykonałam :) Moja lista filcowych pomysłów czeka sobie i czeka...ale w zimowe wieczory będę znów przysiadała do filcowania.

Moja trzylatka poszła do przedszkola....początki były trudne, bo moja córa nie śpi w dzień ,
a w przedszkolu trzeba leżakować---> i córa z początku protestowała, ale po kilku dniach się przyzwyczaiła i teraz chętnie chodzi...ale niestety nie pochodziła za długo, bo teraz już z gorączką siedzi w domu :( 

Moje zawodowe poczynania idą pomału do przodu. Kocham fotografować maluszki, kocham sesje plenerowe, ale chyba najbardziej uwielbiam "biegać" z moimi starymi analogami po lasach i łąkach fotografując przyrodę....SPEŁNIONA CZUJĘ SIĘ JAKO FOTOGRAF!!! Szczęśliwa jestem,że moja pasja jest moją pracą i to w dosłownym tego słowa znaczeniu, gdyż ostatnio udało mi się podjąć współpracę z jednym z centrów handlowych, dla których wykonuję fotografię produktową. która też mnie zaczyna bardzo wciągać :) 
Także na co dzień aparat jest ze mną nie rozłączny :)

Mogę się pochwalić zdanym egzaminem i oficjalnie mogę napisać- MAM DYPLOM- JESTEM FLORYSTĄ :) Egz. pisemny (teoretyczny)  zdałam na 80%  a  praktyczny na 98 %. Cieszę,się bardzo, bo spełniłam jedno z kolejnych moich marzeń!!! Mam nadzieję,że uda mi się połączyć miłość do kwiatów z fotografią, tak jak połączyłam filcowanie z fotografią :)

Na koniec pokaże Wam kilka moich kadrów, które wykonałam moim kochanym starym obiektywem :)






Kochani szybko postaram się zacząć pisać znów na blogu :)
odwiedzać Wasze blogi!
znów filcować moje miniaturki!
i fotografować jak najwięcej !
Buźki :*
Aneta

wtorek, 16 sierpnia 2016

KURKA SZAROPIÓRKA


Witajcie Kochani już w połowie sierpnia...Przepraszam ,że nie odwiedzam Was ostatnio, ale u mnie remont w mieszkaniu na całego .... i pochłania on dużo mojego czasu niestety....I jeszcze daleko do końca ;( ale mam nadzieję,że z remontem kuchni czy przedpokoju pójdzie szybko :)  Jeżdżenie po sklepach budowlanych po tynki, szpachle, gładzie itp...już mnie znudziło...Teraz to marzę o wyjściu
z koleżanką na galerie na cały dzień w poszukiwaniu fajnej  bluzki a nie  kolejnego worka kleju :)

Znacie mnie już troszkę i wiecie że u mnie nie obyłoby się bez czegoś ręcznie robionego w pokoju córy, który właśnie jest remontowany... Efekty pokaże Wam po, ale już teraz mogę zdradzić,że wykonaliśmy z mężem kilka domków z drewna, uszyję jej poduszki a także wykonam girlandę :)

Dziś natomiast chciałabym Wam pokazać kurkę szaropiórkę, którą wykonałam na specjalne zamówienie dla małej dziewczynki, która uwielbia kurki swojego dziadka :) Z uwagi,iż kurka dla maluszka powstała, więc w porozumieniu z zamawiającą mamą nie wykonałam nóżek, ale za to gniazdko, tak by kurka mogła sobie w nim siedzieć :)






Słonecznego końca wakacji życzę :)
Buźki :*
Aneta